Witajcie! Jak dzisiaj pojawił się kolejny komentarz, choć tak na prawdę dwa. Dodaje Wam kolejną część. Mam nadzieję,że się spodoba.
Czekam na Wasze reakcje i myśli ''co będzie dalej''.
Tym razem
Powodzenia! Love You All <3.
Przypominam! Jak nie będzie powyższych wymienionych kryteriów, nie będzie kolejengo rozdziału.
Także zachęcam do zaglądania do pozostałych zakładek. :)
Opadłam na łóżku z głębokim westchnieniem. Przed chwilą, nie przez trzy godziny! wypielęgnowałam się jak tylko mogłam. Ciągle mnie ciekawi, jak będziemy się dogadywać. No bo w końcu tak na prawdę jesteśmy sobie obcy. Ren mi gwarantuje,że się wszyscy zakolegujemy.
''Wynocha!''-nagle jego głos rozbrzmiał mi w głowie. Czemu ja się nim w ogóle przejmuje? Nie znam go, a po za tym.. Dziwne. Spojrzałam na zegarek. 22:56. Uśmiechnęłam się i nakryłam kołdrą. Żeby być pięknym potrzebny jest sen. Nie wiedząc kiedy, zapadłam w głęboki i błogi sen.
-O mój boże.
Wypiszczałam,siadając. Jaki dziwny sen. Automatycznie mój wzrok powędrował na zegar. 7:44. Ok. Powoli wstałam i na siedząco, zaczęłam delikatnie rozciągać ciało. Zamknęłam oczy, by znów nie dostać tych dziwnych migotek. Zawsze gdy za szybko wstanę, albo kucnę i wstanę to mogę stracić cały obraz. Wiem,że to jest najnormalniejsza ludzka rzecz, ale strasznie posiliło mi się to w gimnazjum. Od tej pory, dzieje mi się to chyba z dziesięć razy dziennie. Szybko i zgrabnie wyjęłam bieliznę,czarne rurki i białą bluzkę z trochę szerszymi rękawami. W łazience umyłam się, przebrałam i umalowałam. Na moich oczach znalazły się nikłe ślady czarnej kredki i złoty cień. Musnęłam górną część policzków moim ulubionym różem i wszystkie drobnostki powciskałam w walizki. Po cicho wyszłam z swojego pokoju. Wszyscy jeszcze na szczęście śpią. Nie za bardzo preferuje patrzenie się na mnie z rana i jeszcze wtedy gdy mam szopę na głowie. Przechodząc koło lustra,cofnęłam się i zeskanowałam całe swoje ciało, tak jak zazwyczaj przechodnie. Założyłam tą cholernie,strasznie opinającą bluzkę. Nie no. Ręce mi automatycznie opadły. Nie mam czasu się teraz przebierać. Szybko zjadłam płatki z mlekiem czekoladowym i chlebek ryżowy.
Po rozczesaniu i użyciu pianki i lakieru do włosów, przemyciłam wszystkie moje bagaże na dół, koło drzwi.
Szybko wystukałam w telefonie Ren'owi sms, by mógł już przyjeżdżać. Jeszcze raz stanęłam przed lustrem i zaczęłam wpatrywać się w siebie. Zapewne dziwi Was to czemu się przeprowadzam. Przeprowadzam się na prośbę chłopaków. Potrzebują kobiety w domu, by ich zdyscyplinowała. Hihih i mieli kogoś do pomocy. Boję się,że wszytko spieprzę. Mam swój charakterek. Słysząc dzwonek do drzwi szybko je otworzyłam i przywitałam się z Ren'em.
-No to jak. Wskakuj na motor, a ja jeszcze zajadę do sklepu. Nie martw się, będę wcześniej niż ty.
Chciałam już otworzyć usta by zwrócić mu uwagę, ale ten uciszył mnie dłonią. Ja mu kurde dam.
-No, dobra. Ok. To do zobaczenia.
Założyłam kask i ruszyłam swoim motocyklem. Prawdę mówiąc, jestem ciekawa jak to wszystko będzie.
''Wynocha!'' Raptownie zahamowałam przed pasami. Co to kurwa było? Głęboko odetchnęłam i złapałam dziwne spojrzenia trzech ''ciemnych'' dziewczyn. Uśmiechnęłam się do nich szyderczo. Szkoda,że nie widziały mojego uśmiechu.
Wchodząc do salonu, krew całkowicie odpłynęła mi z twarzy.
-Chłopacy mieliście okazję poznać Susan, więc rozgość się.
Spojrzałam na niego niepewnie i przeniosłam wzrok na chłopaków siedzących na kanapie i koło niej.
Minhyun podszedł do mnie i zamknął mnie w uścisku. Uśmiech sam wcisnął mi się na usta, gdy wyszeptał mi ''Witaj w domu''. Na prawdę miło jest jak ktoś Cię tak wita. Usłyszałam kolejne ''cześć'' i kazali, tak kazali,usiąść koło nich i oglądać jakąś dramę. Prawdę mówiąc nie interesują mnie takie filmy, seriale. Wolę Polskie seriale, typu ''Lekarze''. O tak. Ten serial jest moim ulubionym Polskim serialem. Chłopacy chyba wyczuli moją niechęć. Zaczęliśmy grać w karty. Powiem szczerze, że uwielbiam grać! Zawsze wszystkich ogrywam. Miało się od kogo uczyć.''Od najlepszych''-usłyszałam cichy głos w swojej głowie, ale go zlekceważyłam.
-Znowu..
Westchnął Aron i kolejny raz na mojej twarzy zagościł szyderczy uśmiech.
-Ostatni raz.
Jak zwykle pewny siebie Ren, zaczął rozdawać karty. Ziewnęłam. Ups. Ja nie lubię ziewać. Przy ludziach. Z jednym okiem zamkniętym, ograłam ich w dokładnie dwie minuty i 22 sekundy.
-No to sa jakieś jaja! Czwarty raz przegrałem!
Wybuchnął Ren i rzucił karty na stolik. Posłałam mu delikatny uśmiech. Ten jak bym mignęła różdżką od razu się uspokoił. Życie bywa zaskakujące. A w moim przypadku aż za bardzo.
Po ciepłej kąpieli,zeszłam do kuchni. Wcześniej poprosiłam Ren'a by zrobił zakupy. oczywiście dałam mu swoje pieniądze.Jakoś znalazłam miskę i płatki. Zrobiłam sobie płatki z ciepłym mlekiem. Wygodnie usiadłam na krześle i zaczełam jeść mój posiłek. Po jakimś czasie do kuchni wszedł Aron. Poprawił swoje blond włosy i posłał mi ukradkiem spojrzenie. Ach, Ci mężczyżnie. Za dużo o nich wiem, za dużo.
-Zapewne juz to wiesz, ale od jutra mamy wolne. JR chciałby pojechać tym razem do swojej rodziny. No, ale nie wiemy czy ty byś chciała. No tak na prawde nie znasz nas.
-To już zalezy od niego. Wiesz,też nie mogę się wpraszać.
Cicho się zaśmialiśmy i Aron dosiadł się do stołu. On za to ma kanapki. Jutro musze zrobić im ryż. Nieee, przecież mają jechać do rodziny JR. Kiedyś im zrobię cały dobry obiad.
-Wiesz co...
Zaczęliśmy razem mówić i wybuchliśmy śmiechem. Nie wiem jak to się stało, ale do kuchni wszedł Ren, a Aron przewrócił się na wysokim krześle razem ze mną. Czuję jego ciało na sobie i palący oddech na szyi.
Po rozczesaniu i użyciu pianki i lakieru do włosów, przemyciłam wszystkie moje bagaże na dół, koło drzwi.
Szybko wystukałam w telefonie Ren'owi sms, by mógł już przyjeżdżać. Jeszcze raz stanęłam przed lustrem i zaczęłam wpatrywać się w siebie. Zapewne dziwi Was to czemu się przeprowadzam. Przeprowadzam się na prośbę chłopaków. Potrzebują kobiety w domu, by ich zdyscyplinowała. Hihih i mieli kogoś do pomocy. Boję się,że wszytko spieprzę. Mam swój charakterek. Słysząc dzwonek do drzwi szybko je otworzyłam i przywitałam się z Ren'em.
-No to jak. Wskakuj na motor, a ja jeszcze zajadę do sklepu. Nie martw się, będę wcześniej niż ty.
Chciałam już otworzyć usta by zwrócić mu uwagę, ale ten uciszył mnie dłonią. Ja mu kurde dam.
-No, dobra. Ok. To do zobaczenia.
Założyłam kask i ruszyłam swoim motocyklem. Prawdę mówiąc, jestem ciekawa jak to wszystko będzie.
''Wynocha!'' Raptownie zahamowałam przed pasami. Co to kurwa było? Głęboko odetchnęłam i złapałam dziwne spojrzenia trzech ''ciemnych'' dziewczyn. Uśmiechnęłam się do nich szyderczo. Szkoda,że nie widziały mojego uśmiechu.
Wchodząc do salonu, krew całkowicie odpłynęła mi z twarzy.
-Chłopacy mieliście okazję poznać Susan, więc rozgość się.
Spojrzałam na niego niepewnie i przeniosłam wzrok na chłopaków siedzących na kanapie i koło niej.
Minhyun podszedł do mnie i zamknął mnie w uścisku. Uśmiech sam wcisnął mi się na usta, gdy wyszeptał mi ''Witaj w domu''. Na prawdę miło jest jak ktoś Cię tak wita. Usłyszałam kolejne ''cześć'' i kazali, tak kazali,usiąść koło nich i oglądać jakąś dramę. Prawdę mówiąc nie interesują mnie takie filmy, seriale. Wolę Polskie seriale, typu ''Lekarze''. O tak. Ten serial jest moim ulubionym Polskim serialem. Chłopacy chyba wyczuli moją niechęć. Zaczęliśmy grać w karty. Powiem szczerze, że uwielbiam grać! Zawsze wszystkich ogrywam. Miało się od kogo uczyć.''Od najlepszych''-usłyszałam cichy głos w swojej głowie, ale go zlekceważyłam.
-Znowu..
Westchnął Aron i kolejny raz na mojej twarzy zagościł szyderczy uśmiech.
-Ostatni raz.
Jak zwykle pewny siebie Ren, zaczął rozdawać karty. Ziewnęłam. Ups. Ja nie lubię ziewać. Przy ludziach. Z jednym okiem zamkniętym, ograłam ich w dokładnie dwie minuty i 22 sekundy.
-No to sa jakieś jaja! Czwarty raz przegrałem!
Wybuchnął Ren i rzucił karty na stolik. Posłałam mu delikatny uśmiech. Ten jak bym mignęła różdżką od razu się uspokoił. Życie bywa zaskakujące. A w moim przypadku aż za bardzo.
Po ciepłej kąpieli,zeszłam do kuchni. Wcześniej poprosiłam Ren'a by zrobił zakupy. oczywiście dałam mu swoje pieniądze.Jakoś znalazłam miskę i płatki. Zrobiłam sobie płatki z ciepłym mlekiem. Wygodnie usiadłam na krześle i zaczełam jeść mój posiłek. Po jakimś czasie do kuchni wszedł Aron. Poprawił swoje blond włosy i posłał mi ukradkiem spojrzenie. Ach, Ci mężczyżnie. Za dużo o nich wiem, za dużo.
-Zapewne juz to wiesz, ale od jutra mamy wolne. JR chciałby pojechać tym razem do swojej rodziny. No, ale nie wiemy czy ty byś chciała. No tak na prawde nie znasz nas.
-To już zalezy od niego. Wiesz,też nie mogę się wpraszać.
Cicho się zaśmialiśmy i Aron dosiadł się do stołu. On za to ma kanapki. Jutro musze zrobić im ryż. Nieee, przecież mają jechać do rodziny JR. Kiedyś im zrobię cały dobry obiad.
-Wiesz co...
Zaczęliśmy razem mówić i wybuchliśmy śmiechem. Nie wiem jak to się stało, ale do kuchni wszedł Ren, a Aron przewrócił się na wysokim krześle razem ze mną. Czuję jego ciało na sobie i palący oddech na szyi.