I w końcu doczekaliśmy się 5 rozdziału. Sama jestem zadowolona.
Ja to bym najchętniej dała od razu jakieś akcje, no ale trzeba poczekać ;)
To dopiero początek ;)
Rozdziałby byłby dłuższy,no ale wychodzi jak wychodzi.
Ostatnie poprawki przy-BTS-Boy In Luv.
5 komentarzy i 3 reakcje.
4 reakcje oprócz tych powyższych mogą zamienić się na jeden komentarz jak brak ;)
Po obfitym obiedzie,poszliśmy na zakupy. Boże,moja karta na pewno schudła o dobre pare cyferek.
Czasem wracam do przeszłości, myślę jak to było. Jak to wszystko mogły się inaczej potoczyć. Do 16 roku życia miałam ogromną depresję. Ciekawe, co nie? Młoda dziewczyna i zaawansowana depresja. Nadal posiadam leki, których praktycznie nie brałam. Nie potrafiłam, bo wiedziałam,że byłoby jeszcze gorzej. Ale wystarczyło jak wyprowadziłam się z Japonii do Korei. Tak, mieszkałam w Japonii ze względu na
-Co tu tak pachnie?
Odwróciłam się gwałtownie i ujrzałam Jason'a? Serio? Szeroko się uśmiechnęłam.
-Jason.
Z moich ust wydobyło się zdziwienia,połączone z jego imieniem.
-No,cześć malutka.
Szeroko otworzył ramiona i szybko wpadłam w nie.
-Jeju! Czemu nic nie powiedziałeś! Żadnego sms ani nic!
Zaczęłam mówić po angielsku bo już widzę,jak to będzie ja Chiński pomieszany z Koreańskim i Angielskim,a on sam Chiński i Angielski z drobnostkami Koreańskiego.
-Sprowadzili mnie tu, ponieważ musimy nagrywać płytę.
-Cooo?
Jęknęłam i zaczęłam nakładać dla niego jedzenie. Dorobiłam szybki sos i usiadłam razem z nim przy stole.
-Nadal nie mogę uwierzyć,że tu jesteś! Tak się cieszę.
Posłałam mu szybkie i lekko zawstydzające mnie spojrzenie.
-Też jestem zadowolony. Ciągła ta monotonność. Dobrze,że tu jesteś.
Spojrzałam na niego lekko zszokowana,jak to? On wyczuwając moją reakcję,zaczął mówić dalej.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy? Miałaś wtedy pięć lat. Taka słodka byłaś.
Mrugnął do mnie. Ja odwzajemniłam jego gest cichym chichotem.
-Ej! To teraz niby nie jestem słodka?
-Teraz jesteś piękna.
Jason złapał mnie za dłoń i przyciągnął do swojego torsu. Wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Ok. Próbowałaś robić te sushi, o którym ostatnio rozmawialiśmy?
-No jasne,że tak!
-Gdzie reszta?
Zapytał,przerywając naszą rozmowę o sushi.
-Sama nie wiem. Byliśmy dzisiaj na mieście i jak wróciliśmy, wszyscy się rozeszli.
-Już chcesz mnie opuścić.
Ten tylko posłał mi uśmiech. Wzięłam naczynia i zaczęłam je zmywać. Ach.
-No to jak Susan. Jutro impreza się szykuje.
-Ale nie tutaj! Na pewno nie.
-W klubie, wybierz jakiś.
Spojrzałam na niego spod ramienia. No chłopacy. Szykujcie się na najgorsze. Szkoda,że tego nie wiesz Jason. Oj szkoda.
-Serio?
Starając się,ukryć swój złowieszczy uśmieszek,zapytałam się.
-Tak.Tak. Ok. To ja pójdę do chłopaków. Dziękuję za jedzenie.
Jaseon podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Nadal patrząc się w jego oczy,przegryzłam wargę. On tylko kciukiem uwolnił ją.
-Ale,ale! Nie.On!
Zaczęłam krzyczeć w stronę telewizora. No to niemożliwe! On! On kurczę zdradza ją! Biedna Yunji.
-Nie wybaczę Ci tego LuHan!
Po jakimś czasie wybuchłam śmiechem. Co ja wyprawiam? Czemu te seriale a raczej dramy są takie emocjonalne? Chyba lepiej posłuchać muzyki.
Natychmiastowo zdjęłam płytę z piosenkami nowego jak i starego AlphaBAT. Oni są tacy słodcy!,Cute,kawaii. Mocne i głośne kichnięcie wypsnęło mi się. Leki! Tak,leki. Szybciutko płyta znalazła się tak gdzie powinna i rozbrzmiała pierwsza piosenka na playliście. Leki. Gdzie one są? Tylko nie to. Kolejne kichnięcie. Teraz to chusteczka potrzebna. O i są leki! Oczywiście pod chusteczkami. Szybko wydmuchałam i oczyściłam nos i wzięłam leki. Teraz tylko książka i muzyka. Wygodnie rozłożyłam się z książką na łóżku.
-Ja dłużej nie wytrzymam!
Warknęłam sama do siebie i pospiesznie znalazłam się w pokoju-jak się okazuje-lidera. Pięknie. Po prostu pięknie. Otwierając drzwi na oścież, ujrzałam coś co mnie kompletnie zszokowało. Ciche ''Minki'' wypsnęło mi się z ust. On obiecywał. Momentalnie spojrzałam na swoją dłoń i ujrzałam łzę. Powoli przeniosłam wzrok na chłopaków i moje i Minki'ego spojrzenia się spotkały. Czuję ból. Przyjaźń rani. Bardzo. Ból w klatce piersiowej jest chyba najgorszy. A on obiecywał-znowu-,że już nie będę tego czuć.
-Ren...

