Notka od autora..
Huh. Kolejny rozdział,tym razem o wiele krótszy. Lecz zawsze coś. :)
Bardzo dziękuje za poprzednie komentarze,szkoda,że jest ich o wiele mniej wręcz wcale...
Nie betowane.
Huh. Kolejny rozdział,tym razem o wiele krótszy. Lecz zawsze coś. :)
Bardzo dziękuje za poprzednie komentarze,szkoda,że jest ich o wiele mniej wręcz wcale...
Nie betowane.
-Dobra. No to dzwonić już do chłopaków?
-Jasne.
Po wykonaniu telefonu do JR, zaczęliśmy iść z Minkim w stronę kawiarni. Taka kolacja dobrze nam zrobi. Ciekawe co lider powie na trochę alkoholu. Te zakupy.
-Ehh. Minki powiedź Ty mi. Po cholerę Ci tyle tych. Emm. Żeli pod prysznic?
Niepewnie spojrzałam na całą grubą torbę z żelami.Będzie je chyba do oceanu wylewał. Naprawdę.
-Wszystkie mi się spodobały i nie wziąłem tych pięciu. Także, kto bogatemu zabroni?
Ren dźgnął mnie łokciem w bok i wybuchliśmy gromkim śmiechem. Ren od zawsze taki był i to jest nawet fajne. potrafi się zachowywać poważnie no i najmniej mówi z całego zespołu, choć wygląda na trochę inny typ mężczyzny.
-Susan! Minki!
Ucichliśmy i odwróciliśmy się w stronę krzyków. Cała banda facetów idzie w naszą stronę.
-Daj pomogę Ci.
Lider wziął ode mnie parę reklamówek z nowymi zakupami.
-Dziękuję.
Posłałam mu lekki uśmiech,przyglądając się jego oczom. Są naprawdę piękne. Ładniejsze od oczu Ren'a. Dobra.Stop.
-Emm. Jeszcze tylko pięć minut. Jak coś to mamy zarezerwowany cały duży stolik.
-Stół.
-Bez znaczenie Minhyun.
-Okey.
Przewróciłam oczami i w końcu znaleźliśmy się w danym miejscu. Zapowiada się dość ciekawie.
-Jasne.
Po wykonaniu telefonu do JR, zaczęliśmy iść z Minkim w stronę kawiarni. Taka kolacja dobrze nam zrobi. Ciekawe co lider powie na trochę alkoholu. Te zakupy.
-Ehh. Minki powiedź Ty mi. Po cholerę Ci tyle tych. Emm. Żeli pod prysznic?
Niepewnie spojrzałam na całą grubą torbę z żelami.Będzie je chyba do oceanu wylewał. Naprawdę.
-Wszystkie mi się spodobały i nie wziąłem tych pięciu. Także, kto bogatemu zabroni?
Ren dźgnął mnie łokciem w bok i wybuchliśmy gromkim śmiechem. Ren od zawsze taki był i to jest nawet fajne. potrafi się zachowywać poważnie no i najmniej mówi z całego zespołu, choć wygląda na trochę inny typ mężczyzny.
-Susan! Minki!
Ucichliśmy i odwróciliśmy się w stronę krzyków. Cała banda facetów idzie w naszą stronę.
-Daj pomogę Ci.
Lider wziął ode mnie parę reklamówek z nowymi zakupami.
-Dziękuję.
Posłałam mu lekki uśmiech,przyglądając się jego oczom. Są naprawdę piękne. Ładniejsze od oczu Ren'a. Dobra.Stop.
-Emm. Jeszcze tylko pięć minut. Jak coś to mamy zarezerwowany cały duży stolik.
-Stół.
-Bez znaczenie Minhyun.
-Okey.
Przewróciłam oczami i w końcu znaleźliśmy się w danym miejscu. Zapowiada się dość ciekawie.
-Cholera jasna! Susan, choć!
-Idę,idę!
Nigdy. Nigdy,aż tak się nie upiłam.. To ich wina.
-Pomóż mi geju.
Krzyknęłam do Minhyuna i w końcu pomógł mi wejść na stół. Kolejny taniec razem z wysokim i giętkim facetem.
-Och,Susan.
Chłopak złapał mnie w biodrach i Położył swoją głowę na moim ramieniu.
-Czego małolacie.
-Jestem starszy.
-Ja mentalnie starsza.
-Jak zwykle ma racje.
Oderwał swoją głowę od mojego ramienia i zaczął przybliżać się twarzą do mojej. Jeszcze ten jego wzrok na moich utach. Nie. Podziękuję.
-Minhyun. Nie ośmieszaj się.
Położyłam dłoń na jego ustach, ale ten natychmiast ją zabrał i mocniej ścisnął mnie w biodrach.
-Minhyun!
Krzyknęłam,ale ten nadal nie puszczał.
-Nie przesadzaj. Susan. Jeden mały buziak.
-Zostaw! Cholera no!
Rozum zaczął powracać do mojej głowy. Zaczęłam rozglądać się po sali. Gdzie ten minki. Gdzie ten lider. No byle kto!
-JR!
Chłopak powoli się odwrócił i zaczął przepychać się miedzy ludźmi w nasza stronę.
-Puść!
Uderzyłam go w ramię,ale ten nadal nic.
-Kurwa. Zadziorna. Suka głupia.
Pociągnął mnie za włosy i wpił się w moją szyję. Uhh. Nie cierpię go!
-Minhyun! Zostaw ją!
Lider oderwał ode mnie wysokiego chłopaka. Moja dłoń automatycznie powędrowała w stronę zrobionej malinki. Strasznie piecze. Ren bywał delikatniejszy...
-Susan! Choć pomogę Ci.
Ostatni widok to zmartwiona twarz Aaron'a i jego proponowana dłoń do pomocy.
***
-Jak myślisz. Obudzi się w najbliższym czasie?
-Musi. Przecież wiesz o tym.
-Proszę się nie martwić. Z tomografii nic niepokojącego nie wyszło. Teraz tylko musimy czekać,by przeprowadzić wywiad z panną Lee.
-Och,Susan.
Ktoś ścisnął moją dłoń. Co się ogólnie dzieje. Co ja tu robię. Moja głowa. Ja. Cholera! Ja mam kaca.
-Panno Lee.
-Co się dzieje. Moja głowa.
Zaczęłam powoli otwierać oczy. Eh. Co to jest.
-Słyszy mnie Pani?
-Taak.
-Jest Pani po gastroskopii, oczyszczeniu żołądka,po rezonansie i po pobraniu krwi.
-Dobrze.
-Teraz niech Pani odpocznie i za godzinę przyjdę wykonać wywiad.
-Tak. Dziękuje.
Mruknęłam i zamknęłam oczy. Te kroplówki. Te uczucie,że coś Ci tam przechodzi. Brr.
-Sue. Boże nic Ci nie jest.
Ren złapał moją dłoń i lekko ją pocałował.
-Powiesz mi co ja tu robię.
-Nic nie pamiętasz?
-Nie za bardzo.
Spojrzałam na niego zirytowana.
-Wczoraj po zakupach i kolacji poszliśmy jeszcze do klubu i spadłaś ze stołu.
-Tak sama?
-Ale co?
-Spadłam?
-Emmm.
-Susan.
-Aron.
Teraz przekręciłam głowę w druga stronę. Aron stojący trochę w dole z zmartwioną miną.
-Wczoraj. Spadłaś i lekko uderzyłaś się w głowę.
-Gdyby nie Aron może byłoby gorzej.
Nagle dobiegł nas głos lidera.
-Mam nadzieję,że nic Ci nie jest.Rozmawiałem z pielęgniarką i będziesz do końca swojego pobytu otrzymywać kroplówki i nie możesz jeść ciężkich rzeczy przez trzy dni.
-Kroplówki.
Wyszeptałam i w moich oczach pojawiła się srebrna tafla. Nie chcę być w szpitalu. Mam różne dolegliwości i i i...
-Ja nie chcę.
Koniec.Łzy lecą już ciurkiem z moich oczu.
-Boże.Susan.Znów?
Minki chciał mnie przytulić,ale jakoś dałam radę go odepchnąć. Zawsze te miejsca gdzie mam welfony strasznie mnie bolą,a te uczucie płynów które przemieszczają się w twojej dłoni. Ughh. Już. Nie.. To uczucie. Drętwo położyłam dłoń na kołdrze. Nie cierpię tego. To uczucie jest takie straszne.
-Matko boska. Co jej jest? Minki! O o w tym wszystkim chodzi?
-Idę,idę!
Nigdy. Nigdy,aż tak się nie upiłam.. To ich wina.
-Pomóż mi geju.
Krzyknęłam do Minhyuna i w końcu pomógł mi wejść na stół. Kolejny taniec razem z wysokim i giętkim facetem.
-Och,Susan.
Chłopak złapał mnie w biodrach i Położył swoją głowę na moim ramieniu.
-Czego małolacie.
-Jestem starszy.
-Ja mentalnie starsza.
-Jak zwykle ma racje.
Oderwał swoją głowę od mojego ramienia i zaczął przybliżać się twarzą do mojej. Jeszcze ten jego wzrok na moich utach. Nie. Podziękuję.
-Minhyun. Nie ośmieszaj się.
Położyłam dłoń na jego ustach, ale ten natychmiast ją zabrał i mocniej ścisnął mnie w biodrach.
-Minhyun!
Krzyknęłam,ale ten nadal nie puszczał.
-Nie przesadzaj. Susan. Jeden mały buziak.
-Zostaw! Cholera no!
Rozum zaczął powracać do mojej głowy. Zaczęłam rozglądać się po sali. Gdzie ten minki. Gdzie ten lider. No byle kto!
-JR!
Chłopak powoli się odwrócił i zaczął przepychać się miedzy ludźmi w nasza stronę.
-Puść!
Uderzyłam go w ramię,ale ten nadal nic.
-Kurwa. Zadziorna. Suka głupia.
Pociągnął mnie za włosy i wpił się w moją szyję. Uhh. Nie cierpię go!
-Minhyun! Zostaw ją!
Lider oderwał ode mnie wysokiego chłopaka. Moja dłoń automatycznie powędrowała w stronę zrobionej malinki. Strasznie piecze. Ren bywał delikatniejszy...
-Susan! Choć pomogę Ci.
Ostatni widok to zmartwiona twarz Aaron'a i jego proponowana dłoń do pomocy.
***
-Jak myślisz. Obudzi się w najbliższym czasie?
-Musi. Przecież wiesz o tym.
-Proszę się nie martwić. Z tomografii nic niepokojącego nie wyszło. Teraz tylko musimy czekać,by przeprowadzić wywiad z panną Lee.
-Och,Susan.
Ktoś ścisnął moją dłoń. Co się ogólnie dzieje. Co ja tu robię. Moja głowa. Ja. Cholera! Ja mam kaca.
-Panno Lee.
-Co się dzieje. Moja głowa.
Zaczęłam powoli otwierać oczy. Eh. Co to jest.
-Słyszy mnie Pani?
-Taak.
-Jest Pani po gastroskopii, oczyszczeniu żołądka,po rezonansie i po pobraniu krwi.
-Dobrze.
-Teraz niech Pani odpocznie i za godzinę przyjdę wykonać wywiad.
-Tak. Dziękuje.
Mruknęłam i zamknęłam oczy. Te kroplówki. Te uczucie,że coś Ci tam przechodzi. Brr.
-Sue. Boże nic Ci nie jest.
Ren złapał moją dłoń i lekko ją pocałował.
-Powiesz mi co ja tu robię.
-Nic nie pamiętasz?
-Nie za bardzo.
Spojrzałam na niego zirytowana.
-Wczoraj po zakupach i kolacji poszliśmy jeszcze do klubu i spadłaś ze stołu.
-Tak sama?
-Ale co?
-Spadłam?
-Emmm.
-Susan.
-Aron.
Teraz przekręciłam głowę w druga stronę. Aron stojący trochę w dole z zmartwioną miną.
-Wczoraj. Spadłaś i lekko uderzyłaś się w głowę.
-Gdyby nie Aron może byłoby gorzej.
Nagle dobiegł nas głos lidera.
-Mam nadzieję,że nic Ci nie jest.Rozmawiałem z pielęgniarką i będziesz do końca swojego pobytu otrzymywać kroplówki i nie możesz jeść ciężkich rzeczy przez trzy dni.
-Kroplówki.
Wyszeptałam i w moich oczach pojawiła się srebrna tafla. Nie chcę być w szpitalu. Mam różne dolegliwości i i i...
-Ja nie chcę.
Koniec.Łzy lecą już ciurkiem z moich oczu.
-Boże.Susan.Znów?
Minki chciał mnie przytulić,ale jakoś dałam radę go odepchnąć. Zawsze te miejsca gdzie mam welfony strasznie mnie bolą,a te uczucie płynów które przemieszczają się w twojej dłoni. Ughh. Już. Nie.. To uczucie. Drętwo położyłam dłoń na kołdrze. Nie cierpię tego. To uczucie jest takie straszne.
-Matko boska. Co jej jest? Minki! O o w tym wszystkim chodzi?
Oczami Aron'a.
Moje oczy utkwiły w twarzy Ren'a,dalej oczekując odpowiedzi.
Za bardzo nie rozumiem co się dzieje. W pewnym sensie trochę boję się o Susan. Ale to jak wszyscy w tym pomieszczeniu. Minhyun zapewne nadal śpi na krzesełku przed salą,a Baekho poleciał do domu po wszystkie dokumenty dziewczyny.
-Susan. Spójrz na mnie.
Sue zaczęła delikatnie otwierać oczy. Moje kąciki ust lekko podniosły się i nie zaprzestawałem patrzenia się w jej oczy. Delikatnie ścisnąłem jej dłoń. Wszystko będzie dobrze,Susan. Zobaczysz. Będzie i to bardzo. Dasz radę. Musisz.
Za bardzo nie rozumiem co się dzieje. W pewnym sensie trochę boję się o Susan. Ale to jak wszyscy w tym pomieszczeniu. Minhyun zapewne nadal śpi na krzesełku przed salą,a Baekho poleciał do domu po wszystkie dokumenty dziewczyny.
-Susan. Spójrz na mnie.
Sue zaczęła delikatnie otwierać oczy. Moje kąciki ust lekko podniosły się i nie zaprzestawałem patrzenia się w jej oczy. Delikatnie ścisnąłem jej dłoń. Wszystko będzie dobrze,Susan. Zobaczysz. Będzie i to bardzo. Dasz radę. Musisz.
Perspektywa Sue.
Czuję się jakbym słyszała jego myśli. Ten wzrok. Daje mi on trochę siły. Tak samo jak osoba Minki i Jason. Aaron daje mi podobne wsparcie. Właśnie. Gdzie jest Jason?
-Gdzie jest Jason?
-W Chinach. Nie pamiętasz?
Oderwałam wzrok od Aron'a po skinięciu do niego głową.
-No jak. Przecież był razem z nami na zakupach.
-Susan?
Lider przybliżył się do łóżka,patrząc na mnie niepewnie. No co. Przecież nie wiem. Jason nawet sam mnie prosił o dobór ciuchów. A naprawdę nic nie wiem. Naprawdę.
-Gdzie jest Jason?
-W Chinach. Nie pamiętasz?
Oderwałam wzrok od Aron'a po skinięciu do niego głową.
-No jak. Przecież był razem z nami na zakupach.
-Susan?
Lider przybliżył się do łóżka,patrząc na mnie niepewnie. No co. Przecież nie wiem. Jason nawet sam mnie prosił o dobór ciuchów. A naprawdę nic nie wiem. Naprawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz