wtorek, 31 grudnia 2013

#.New Year.

Kochani! SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Po pierwsze:
by rok był cały spędzony z uśmiechem na na twarzy.
Po drugie:
by iść przez drogi życia i nie gubić się z błahostek.
Po trzecie:
by nie poddawać się i zawsze mieć nadzieję!
Po czwarte:
by spotykać osoby same warte Waszej uwagi.
Po piąte:
by zdobywać same sukcesy w życiu osobistym jak i w szkole/pracy.
Po szóste:
by mieć dużo czasu na czytanie mojego bloga i innych wspaniałych twórczości.
Po siódme:
by mieć na wszystko czas.
Po ósme:
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I DUŻO MIŁOŚCI, SPEŁNIANIA MARZEŃ I DUŻO K-POP'OWYCH RZECZY I WSZYSTKIEGO CO NAJPIĘKNIEJSZE I NAJLEPSZE DLA WAS! <3
       





poniedziałek, 23 grudnia 2013

#ROZDZIAŁ 4.

Notka od autora!

Została przeniesiona na dół... Hehhe, to tylko i wyłącznie WINA, tak kochana dobrze czytasz WINA Twoja..:p Mam nadzieję,że tez będzie ok, gdy notka będzie na dole :)






Otworzyłam jedno oko, a potem drugie. Przetarłam zaspane oczy i szeroko się uśmiechnęłam. Ren leży brzuchu i ma głowę w stronę całego pokoju. Powoli odkryłam się kołdrą i wyszłam z łóżka. Założyłam moje różowe kapcie i wzięłam pudełko. Po cichu wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi, opierając się o mnie. Z szerokim uśmiechem, głęboko wciągnęłam powietrze i je wypuściłam.

-Pff.
Otworzyłam oczy i ujrzałam JR.
-Dzień dobry.
Uśmiechnęłam się do niego, czekając na jakąś reakcję. Ten spojrzał się na drzwi, potem przeskanował całe moje ciało i ponownie prychnął. Zszedł na dół. Przegryzłam wargę i poszłam do swojego pokoju. Co ten gościu ma do mnie. Ja jestem miła, bo go lubię, a on mnie zbywa, albo prycha na mnie. Wypakowałam rzeczy z pudełka. Płytę postawiłam na specjalny ''wieszak'' na ścianie-do mojej kolekcji. Mam już 123 płyt i cieszę się nimi. Płyty są różnych wokalistów, zespołów. Bluzę postanowiłam dzisiaj ubrać. Powąchałam czarny materiał bluzy. Achhh,cudo. No tak, nie wypakowałam się jeszcze do końca. Wzięłam z koszyczka czysty komplet czarnej bielizny, czarne rurki, biały bokserkę i nową bluzę. Weszłam do swojej własnej łazienki i bardzo szybko znalazłam się pod prysznicem. Ulga natychmiast zawładnęła moim ciałem. Wzorkiem zaczęłam szukać mojego ulubionego żelu pod prysznic.
Może nikt mnie tutaj nie lubi. Może już im przeszkadzam.. Przecież. Nie! Szybko ''wygięłam'' usta w piękny uśmiech. Przecież, nie mogę tak myśleć! Nie znamy jeszcze siebie, więc nie nam jeszcze oceniać. W końcu wyszłam spod ciepłej wody i ubrałam bieliznę. Paradując w ogromnej łazience w samych gaciach i cyckonoszu-jak to moja matka mówi-zaczęłam robić makijaż. Ostatnio na zakupach postanowiłam powiększyć moją kolekcję i zakupiłam, nowe cienie, tusze, szminki i kolczyki. Kolczyki oczywiście do uszu.
W lewym uchu mam trzy dziurki. Jedną normalną i dwie na płatku ucha, a na prawym uchu tylko normalnie jedna dziurka. Zawsze chciałam mieć więcej niż jeden kolczyk w uszach i w końcu mam. Były problemy z mamą,ale się udało. Założyłam dwa kółeczka na lewe ucho i normalne małe białe kolczyki. Na ustach pojawił się balsam i lekko w środkowej części różowa szminka. U nas-w Korei moda szybko się zmienia. Czasem mi się podoba, a czasem nie. Nigdy nie szłam za modą. Jak to mówią, lepiej być sobą niż udawać kogoś innego. Po założeniu bluzy,zajęłam się włosami. Ładnie rozczesałam moje ciemno blond włosy i zrobiłam z nich warkocz na prawą stronę. Trochę lakieru, jedwabiu na końcówki i można zająć się życiem. Weszłam na łóżko i ściągnęłam płytę B.A.P. Wsadziłam ją do dotychczasowego magnetofonu i wyszukałam Rain Sound. Jest to moja ulubiona i zarazem druga piosenka tego zespołu. Wsłuchując się w słowa piosenki zaczęłam malować paznokcie. Tym razem kolorek to biel. Piękna, zwykła biel.
Grzebiąc z misce z płatkami, myślę co by tu dzisiaj robić. Chłopaki za godzinę muszą jechać i zostanę sama.
-Susan, jakieś plany na dzisiaj?
Podniosłam głowę znad stołu i napotkałam szczęśliwe oczy Minhyn'a.
-Aktualnie nie, myślę co by zrobić. Ale chyba pójdę do kina i na gorącą czekoladę.
Jego usta lekko wydęły się z niezadowolenia. Momentalnie wydałam z siebie chichot.
-A może po próbie pójdziemy do restauracji?
Spojrzałam się na mnie pytająco i zadał to pytanie o wiele głośniej, by wszyscy usłyszeli. Wyszło na to,że o 14 idziemy do restauracji, a potem na zakupy. Trzeba przygotować pieniądze. Chłopaki wyszli równo o 10.15 i umówiliśmy się na 13.50 pod restauracją o nazwie''Good Day,Good Food''. Nie wiem dlaczego,ale zawsze muszę się śmiać z tej nazwy. Jest taka.....fikuśna! Tak, fikuśna. Idiotko,sama jesteś fikuśna. Mój wewnętrzny głos, zawsze musi plątać mi figle. Zgarnęłam wszystkie potrzebne rzeczy i wyszłam z domu, upewniając się czy wszystko jest pozamykane. Postanowiłam iść na piechotę do tego kina.
W kinie zostałam mile powitana? Chyba dobrze to określiłam. Wybrałam film pod tytułem ''Asian Ladys''. Zapowiada się długie popołudnie. W trakcie filmu wszyscy się śmieliśmy. Jednak film okazał się wręcz wspaniały. Kobieta w średnim wieku podlewała kwiatki i nagle podeszła do męża, zdjęła mu spodnie razem z bielizną i z tekstem''Tutaj też podleję, może coś wyrośnie.'' zaczęła ''podlewać'' jego przyrodzenie. Kobiety na sali wybuchały śmiechem i mówiły,że same tak zrobią. Mnie to specjalnie nie wzruszyło, ale akcja potem. Tylko śmiać się. Po zakończeniu filmu,wyszłam z sali nadal z scenami z filmu w głowie.    Idąc przez środek ogromnego kina z słuchawkami na uszach, zauważyłam jakąś sporą grupkę dość młodszych dziewczyn ode mnie, wytykające mnie palcami. Wyłączyłam muzykę i zaczęłam iść wolnej, przysłuchując się im.
-No i ona właśnie pierdoliła się z tym blondynem.
-Ogarnij się! Ona woli Aron'a. Woli blondynów, ale Aron'a.
-Zobaczycie będzie jeszcze z Minhyun'em.
-Zamknij się!
Jakieś pięć dziewczyn wykrzyknęły do jednej. Widać było skruchę na jej twarzy, ale po chwili pewnie do mnie podeszła. Zdjęłam słuchawki i przywitałam się. Okazało się,że chce tylko autograf. Dziwne, ale zgodziłam się. Potem jak odeszła do nich, tamte ponownie na nią warczały. Wiem, jak to jest być nieszanowanym. Z gorszym humorem ruszyłam w stronę restauracji.
Po przytuleniu każdego z osobna,weszliśmy do restauracji. Coś tutaj chyba nie pasuję. Nie jestem elegancko ubrana, dlatego Minhyun tak się na mnie patrzył. Złożyliśmy obfite zamówienia i zaczęliśmy jeść.
-Ughh.
Jęknęłam, od razu jak dostałam z kopniaka pod stołem. Spojrzałam się na JR siedzącego naprzeciwko mnie i ten wskazał bym zajrzała pod stół. Zrobiłam to o co prosił i zauważyłam pudełko.
-Ok, ja muszę do toalety.-Oznajmił Minhyun.
-Ja poprawię, no. Siebie.
Tym razem odezwał się Ren. Beakho także poszedł z nimi. Zostałam ja, JR i Aron. Posłałam udawany uśmiech do Aron'a i wyjęłam pudełko z pod stołu. I tak jesteśmy w takiej eleganckiej restauracji, to wyglądam jak głupia fanka i jeszcze schyla się pod stół, robić laskę dla swojego chłopaka, albo co gorsza, obcego mężczyzny-co się tylko dosiadł. Stop! Moja wewnętrzna ''przyjaciółka'' krzyknęła na mnie. Otworzyłam pudełko u pierwsze co mi wpadło w oczy to kremowa karteczka. Posłałam zdziwione spojrzenie chłopakowi i zaczęłam czytać. 
                                          

Moje oczy na pewno są dziwnej wielkości. Na prawdę jestem zdziwiona. No ale, przecież nie znam go by go oceniać. Posłałam mu niepewne spojrzenie i zdjęłam bibułkę. Ujrzałam dwie najnowsze, a raczej niewydane płyty. Jedna EXO-która ma wyjść za miesiąc! Druga Miley Cyrus-która ma wyjść na koniec listopada. A jest drugi październik! Uśmiech sam mi się przykleił na twarz! To niewiarygodne! Ciesząc się z płyt nie zauważyłam jeszcze jednej rzeczy. Złota bransoletka, z pierwszymi literkami imion chłopaków i z moim ''Z''. 
Nie wiem dlaczego to zrobiłam,ale wstałam i wtuliłam się w jego tors. ''Dziękuję''-wyszeptałam i wróciłam na swoje miejsce. Po pewnym czasie wrócili chłopacy i zaczęli się szczerzyć do JongHyun'a. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.Ten dzień mogę zaliczyć do strasznie udanych!














W zaledwie niecałe 24 godziny są moje wymagania. 
Na prawdę się cieszę :)) Bo poprzednim razem, niecały miesiąc musiał minąć byście nabili komentarze i reakcje.
Tym razem,żeby był kolejny rozdział trzeba mi ;p:4 komentarze i dwie reakcje.
Jak widzicie różnie w tym u mnie jest. Ale pamiętajcie, im więcej tym lepiej dla Was. :)
Powodzenia! 

KOCHANI SERDECZNE,NAJPIĘKNIEJSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI  ŚWIĘT BOŻEGO NARODZENIA!
BYŚCIE BYŁY ZADOWOLONE Z PREZNETÓW, JEDZENIA, ATMOSWERY I BY BYŁY TO PREZENTY K-POP'OWE! 
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU-BYŚCIE WSZYSCY ZACZĘLI ŻYCIE OD NOWA TAK JAK JA. BYŚCIE ŻYLI Z UŚMIECHEM I WSPOMNIELI MOJE ZYCZENIA!
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! <3


sobota, 21 grudnia 2013

#.ROZDZIAŁ 3.

Notka od autora.:
Hej,hej. Fajnie,że udało nam się dotrzeć do trójki.:) 
Kolejne wymagania!: 3 komentarze i jedna reakcja!
Pamiętajcie,że nie po grzeszę gdy będzie więcej. :)
 Zapraszam na trzeci rozdział:




Mocno wciągnęłam powietrze i Aron pomógł mi wstać, od razu gdy sam się podniósł. Napotkałam zakłopotane spojrzenie Ren'a. Czemu jest tutaj tak cicho? Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale od razu je zamknęłam.
-Idę. Cześć.
Smętnym głosem odezwał się Ren i wyszedł z kuchni.
-Dobranoc.
Kolejny smętny głos! Zmyłam naczynia i powędrowałam do swojego pokoju. Umyłam zęby i położyłam się.
Usłyszałam pukanie do drzwi.-Proszę.-Wyszeptałam i w drzwiach stanął MinHyun.
-Dobranoc!
Powiedział radosnym głosem. Odpowiedziałam mu również entuzjastycznie i gdy drzwi się zamknęły, wstałam i sama wyszłam z pokoju. Bez pukania,znalazłam się w pokoju Ren'a. Napotkałam jego zimne spojrzenie.
-Emm.Ren.
-Co.
Przysiadłam się do niego i przegryzłam środek policzka.
-Nie wiem o co Ci chodzi.
-O nic.
-Nie denerwuj mnie. Powiedz.
-O nic, no mówię!
-Ren!
-Czego!?
-Powiedz!
-Achh.-Jego głębokie westchnienie-martwi mnie-możesz gdzie indziej no ten , no z Aron'em.
-Ale co z nim nie tak. Ren rozmawiaj normalnie!
-Nic.
I nagle wtulił się we mnie. Odwzajemniłam uścisk. Poczułam te same ciepło. Nie,nie! Zaczęłam krzyczeć sama na siebie w duchy. Mocno zacisnęłam swoje powieki i oderwałam się od jego lekko wyrzeźbionego ciała. Idiotka. Po skarceniu samej siebie posłałam mu niewinne spojrzenie i oparłam się o bladozieloną ścianę.
-Właśnie. Czemu taki kolor ścian? Jakoś nigdy nie przepadałeś za zielenią.
To co mi odpowiedział, sprawiło,że zachłysnęłam się powietrzem. Od kiedy on mówi takie rzeczy?!
Lekko zszokowana spojrzałam się na niego.
-Od kiedy ty do jasnej ciasnej, mówisz,że kolor zielony jest kolorem biseksualnych! Ren, co ci jest?!?? Wiedziałam by nie wyjeżdżać do Włoch, wiedziałam.
Raptownie złapał moje dłonie.
-To nie przez Ciebie, w końcu zrozumiałem,że nie jestem ani gejem ani osobą heteroseksualną.
-Ale jesteś metroseksualistą.
-To i ja wiem.
Puścił do mnie oczko i wygrzebał się z pośród różnokolorowych poduszek. Jedna niebieska,druga żółta, trzecia różowa, czwarta fioletowa i prawie wszystkie kolory. Nawet wszystkie podcienie różu i brązów.
-Proszę.
Przeniosłam na niego wzrok i wzięłam ładnie przystrojone pudełko.
-Wiem, jak bardzo chciałaś, więc.
Usiadł koło mnie z ogromnym bananem na tej pięknej twarzyczce. Powoli pociągnęłam za jeden koniec czerwonej wstążki i otworzyłam pudełko. Wydałam z siebie pisk zaskoczenia.
-Skąd Ty masz płytę AlphaBAT! Przecież, za tydzień ma wyjść! I boże!
Wyjęłam z pudełka czarną bluzę w stylu EXO.
-Ren,uwielbiam Cie!
Mocno go przytuliłam i pocałowałam w policzek. On na prawdę mnie zna. Spakowałam z powrotem rzeczy do pudełka i położyłam się koło niego, gasząc lampkę. Wtuliliśmy się w siebie i odpłynęliśmy w własne krainy Morfeusza.